Są butelki, które robią dokładnie to, czego się po nich spodziewasz. Sarajishvili Tikhari do nich nie należy — i to jest komplement. Etykieta mówi „brandy”, cena (49 zł za 0,5 l) sugeruje pozycję wejściową, a marka kojarzy się z klasycznymi gruzińskimi destylatami VS, VSOP i XO. Tymczasem w kieliszku dostajesz coś, co z klasyczną winogronową brandy dzieli beczkę i alkohol bazowy, ale poza tym idzie własną, orzechową drogą. Jeśli kupisz to, wiedząc czego szukać — będziesz zadowolony. Jeśli kupisz w ciemno, licząc na drugie VSOP za pół ceny — możesz się zdziwić. Ta recenzja jest po to, żebyś wiedział, po którą stronę tej granicy trafiasz.
BRANDY SARAJISHVILI TIKHARI SPIRITS 0.5L 40%
TIKHARI to unikalny alkohol powstały w wyniku kilkunastoletnich prac laboratoryjnych w renomowanym zakładzie Sarajishvili w Tbilisi. Trunek ten jest niezwykłym maceratem wysuszonych przegródek z wnętrza orzecha włoskiego, na bazie pszenicznego alkoholu. Dzięki zaawansowanej metodzie produkcji, TIKHARI oferuje zaskakujące doznania smakowe, przywodzące na myśl długo leżakowaną brandy.
Zapach: Nuty winogron, likierowego wina, wiśni, orzecha włoskiego i cynamonu.
Smak: Słodko-cierpki, z akcentami orzecha, beczki, wiśni i czarnej jagody.
Finisz: Wytrawny, z nutami wiśni, rodzynek, propolisu, dębiny i tytoniu.
Na stanie
Czym Tikhari właściwie jest (i dlaczego to nie jest zwykła brandy)
Tu trzeba postawić sprawę jasno, bo w polskim internecie krąży sporo zamieszania. Część sklepów opisuje Tikhari jako klasyczną winogronową brandy leżakowaną kilka lat w dębie. To mylące. Według samego producenta — Domu Sarajishvili, gruzińskiej instytucji założonej w 1884 roku przez Dawida Saradżiszwilego, pioniera klasycznej technologii brandy w Gruzji — Tikhari to trunek powstający z połączenia spirytusu brandy, spirytusu najwyższej jakości oraz naturalnego ekstraktu z przegródek orzecha włoskiego. Ta mieszanka trafia następnie do starych dębowych beczek, w których wcześniej dojrzewała brandy.
Mówiąc prościej: to nie jest destylat winogronowy, który przez lata nabierał charakteru w drewnie. To starannie skomponowany trunek, w którym orzech gra pierwsze skrzypce, a beczka i spirytus brandy budują tło. Nazwa na sklepowej karcie — „Tikhari Spirits” — i wzmianka o „kilkunastoletnich pracach laboratoryjnych” nie są marketingowym ozdobnikiem: to faktycznie efekt dopracowywania receptury macerowania orzechowych przegródek. Rozumienie tego to połowa sukcesu przy tej butelce. Nie oceniaj jej jak brandy. Oceniaj jak gruzińską orzechową specjalność, która przypadkiem mieszka w kategorii brandy.
Profil smakowy
Kolor. Krystaliczny, złocisto-bursztynowy. Ładnie łapie światło, wygląda drożej, niż kosztuje.
Aromat. Tu Tikhari się otwiera i tu robi najlepsze wrażenie. Prowadzi wyraźny orzech włoski, za nim słodkie, jakby likierowe wino, dojrzała wiśnia i winogrono. W tle delikatny cynamon i korzenne przyprawy. Nos jest bogaty i zapraszający — to zapach, przy którym chce się posiedzieć chwilę, zanim się w ogóle napije.
Podniebienie. Wchodzi słodko, ale nie cukierkowo — słodycz szybko spotyka się z delikatną cierpkością, która trunkowi bardzo służy. Dominuje orzech, obok niego owoce: wiśnia, czarna jagoda. Głębiej dąb, nuty ziołowe, akcenty karmelu i miodu. Ciało jest okrągłe, gładkie, bez alkoholowej ostrości, której można by się bać przy tej półce cenowej.
Finisz. Wytrawny — i to jest miła niespodzianka. Suchszy, niż zapowiadał słodki początek, z powracającą wiśnią, rodzynką, propolisem i dębem, zakończony ledwie uchwytną nutą tytoniu. Finisz jest dłuższy i bardziej złożony, niż wypada oczekiwać od 49-złotowej butelki.
Jak podawać i do czego pasuje
Tikhari to trunek do sączenia, nie do drinków. Najlepiej sprawdza się jako digestif — po obiedzie, w temperaturze pokojowej, w kieliszku typu tulipan, który skupi te orzechowe aromaty. Orzechowo-korzenny profil świetnie współgra z deserami: czekolada (szczególnie gorzka), orzechowe ciasta, suszone owoce, sery dojrzewające z bakaliami. To także naturalny wybór na chłodniejsze wieczory — jest w nim coś rozgrzewającego i „kominkowego”. Do lodu ani do mieszania go nie namawiam; rozcieńczony i schłodzony traci to, co ma najlepsze.
Dla kogo, a dla kogo niekoniecznie
Kup, jeśli lubisz orzechowe, korzenne, lekko słodkie trunki i szukasz czegoś nietuzinkowego na prezent albo na własny wieczór. To też świetny punkt wejścia do świata Sarajishvili dla kogoś, kto ceni charakter ponad metrykę wieku. Za 49 zł dostajesz nieoczywiste doświadczenie smakowe, które zapamiętasz.
Odpuść, jeśli szukasz suchej, wytrawnej, czysto winogronowej brandy w stylu koniaku — Tikhari ci tego nie da i będziesz rozczarowany nie dlatego, że jest słaby, tylko dlatego, że jest o czymś innym. W tym wypadku z tej samej półki lepiej sięgnąć po klasyczne Sarajishvili VS albo 5YO.
Werdykt
Tikhari to jedna z tych butelek, które dają więcej frajdy, niż wynikałoby z ceny — pod warunkiem że wiesz, co kupujesz. Jako „tania brandy” bywa niezrozumiany. Jako gruzińska orzechowa specjalność z porządnym, wytrawnym finiszem jest małym odkryciem i mocnym kandydatem na czarnego konia półki do 100 zł. Rzetelnie: 49 zł wydane bardzo dobrze, o ile orzech w trunku cię nie odstrasza, a intryguje.
Butelkę znajdziesz tutaj: Brandy Sarajishvili Tikhari Spirits 0.5L 40%. Jeśli chcesz porównać ją z klasycznymi winogronowymi destylatami tej marki, zajrzyj do całej kategorii Brandy, a jeśli szukasz konkretnie niedrogich, ciekawych butelek na start — do Brandy do 100 zł. Cała oferta czeka w AlkoExpress.pl.





